Eugeniusz Łazowski – Epidemia, której nie było! Brak głosów.

Doktor Eugeniusz Łazowski

Eugeniusz Łazowski i epidemia, której nie było.

Podczas II Wojny Światowej w pobliżu wiosek wokół Stalowej Woli pojawiły się tablice krzyczące „Achtung! Fleckfieber!” ( „Uwaga! Tyfus plamisty”). Budziły one grozę wśród wojsk okupacyjnych, ponieważ żołnierze panicznie bali się choroby, której praktycznie nie znali przed wybuchem wojny.

To była jednak fałszywa epidemia, która zamiast zabijać – ratowała życia! To była śmiertelnie niebezpieczna gra, którą podjęło dwóch polskich lekarzy, aby  uratować życia tysięcy ludzi! W jaki sposób udało im się sprawić aby Niemcy uwierzyli w fałszywą epidemię?

Eugeniusz Łazowski w 1933 roku wstąpił do Szkoły Podchorążych Sanitarnych. Wybuch wojny zastał go podczas zdawania egzaminów końcowych. We wrześniu 1939 roku został zmobilizowany i przydzielony do Brześcia nad Bugiem. Po wkroczeniu na te obszary Armii Czerwonej, został aresztowany. Do ukończenia studiów zabrakło mu dwóch egzaminów. To zapwne uratowało go przed losem, jaki spotkał zamordowanych przez sowietów polskich oficerów. Eugeniuszowi Łazowskiemu udało się ucieć z transportu na Syberię, jednak wkrótce po tym został aresztowany przez Niemców. Po kolejnej ucieczce udało mu się wrócić do Warszawy, gdzie na tajnym już wtedy uniwerystecie zdał dwa brakujące egzaminy. W listopadzie 1939 roku przeniósł się wraz z żoną do Stalowej Woli i podjął pracę w Rozwadowie.

W 1941 roku Stanisław Matulewicz, kolega ze studiów Łazowskiego podjął pracę w Zbydniowie. Młodemu lekarzowi udało się  urządzić niwielkie laboratorium, które, jak się miało okazać, uratowało życie tysiącom ludzi.

Narodziny planu

Matulewicz, ku swojemu zdumieniu, odkrył, że krew zarażona powszechnie występującą bakterią Proteus OX19, w teście Weila-Felixa daje takie same wyniki jak u osób zarażonych tyfusem. Niemcy panicznie bali się tyfusu. Nie bez powodu, ponieważ historycy twierdzą, że to właśnie epidemia tyfusu miała ogromny wpływ na odwrót Napoleona z Rosji, a podczas I Wojny Światowej z powodu tej choroby umarły miliony ludzi…

Podczas jednego ze spotkań Matulewicz podzielił się z Łazanowskim swoim odkryciem. Opowiedział mu o mężczyźnie, który był tak zdesperowany, że prosił go o amputację jednej z kończyn, byle tylko nie musiał wracać do przymusowych robót. Sumienie jednak nie pozwoliło lekarzowi tego zrobić. Zamiast tego Matulewicz wstrzyknął pacjentowi zarazki. Okazało się, że wstrzyknięciu bakterii Proteus powodowało pojawienie się pozytywnego wyniku w teście na tyfus plamisty, pomimo, że pacjent był zdrowy. Gdy Niemcy dowiedzieli  się o chorobie, nie dość, że nie odważyli się wpuścić mężczyzny do Rzeszy, to również nie wpuścili żadnego z członków jego rodziny, obawiając się, że przynieśliby oni z sobą wszy. Wszyscy oni zostali uratowani przed wywozem na przymusowe roboty.

Lekarze natychmiast przystąpili do pracy. Zdając sobie sprawę, że Niemcy panicznie bali się zarazy, przystąpili oni do opracowywania planu, którego celem było wywołanie sztucznych objawów tyfusu.

Dopracowany był on w najmniejszych szczegółach. Epidemia miała rozwijać się wzdłuż szlaków komunikacyjnych; miała ona rozkwitać latem i gasnąć zimą. Najważniejsze jednak było zachowanie tajemnicy. Nikt nie mógł wiedzieć, że nie jest to prawdziwy tyfus, nawet pacjenci.  O planie nie zostały poinformowane żony lekarzy. Przez lata nikt nie zdawał sobie sprawy, że epidemia, która wywołała panikę wśród Niemców, nie była prawdziwa.

Eugeniusz Łazowski i epidemia tyfusu

Gdy w badaniach laboratoryjnych zaczęto otrzymywać pozytywne wyniki, natychmiast ograniczono swobodę poruszania. Gdy informacja o zarazie dotarła do hitlerowców, utworzono strefę, której nie wolno było opuszczać. Wszędzie pojawiły się tablice z budzącym grozę napisem “Uwaga, tyfus plamisty!”, a do dwunastu wiosek, w których mieszkało 8000 osób zabroniono wstępu.

Eugeniusz Łazowski często budził się nocy. Śnił mu się nieustannie jeden koszmar – Niemcy, odkrywający tajemnicę nieistniejącej epidemii. Doktor od pewnego czasu nie rozstawał się z kapsułką cyjanku. Obawiał się, że w przypadku aresztowania nie byłby w stanie wytrzymać tortur.

Niemcy z czasem zaczęli nabierać podejrzeń, a sama intryga prawie wyszła na światło dzienne. Podejrzane wydawało się nie tylko to, że mimo kwarantanny liczba zarażonych nie malała, ale również to, że zaledwie kilka osób zmarło na skutek choroby.

W Lutym 1944 roku do wsi Turbia przyjechała niemiecka komisja do spraw badania zarazy. Doktor Łazowski przed jej przyjazdem wstrzyknął kilku osobom zarazki, aby później móc powiedzieć niemieckim lekarzom, by pobrali próbki krwi.  Komisja została powitana nie tylko pełnym stołem, ale i morzem wódki. Gdy komisja była pijana, Eugeniusz Łazowski zabrał ją na inspekcję, pokazując pacjentów w najcięższym stanie, między innymi pacjenta z “bańką” na czole.  Niemcy w panice opuścili wieś, pospiesznie zabierając póbki krwi od pacjentów, których wskazał Łazowski. .

Kilka miesięcy później doktor został ostrzeżony przez jednego z niemieckich żandarmów, którego Łazowski wcześniej leczył. Lekarz wpadł w panikę, podejrzewając  że gestapo odkryło mistyfikację. Powód jednak był inny – Niemcy dowiedzieli się, że Łazowski pomagał żołnierzom Polskiego Państwa Podziemnego.

Rodzinie Łazowskich udało się uciec do Warszawy, skąd po wojnie, w latach 50 wyjechali do Stanów Zjednoczonych, gdzie Eugeniusz zdobył tytuł profesorski. Matulewicz uciekł spod Stalowej Woli dwa lata wcześniej niż Eugeniusz Łazowski. Wyjechał później do Zairu i został cenionym radiologiem. Mężczyznom udało się spotkać po latach w miejscu, gdzie wywołali fałszywą epidemię.

Świat dowiedział się o tej historii ze spisanych w latach 70 wspomnień Eugeniusza Łazowskiego pod tytułem :

Prywatna wojna – wspomnienia lekarza-żołnierza 1933-1944

 

 

Polecamy do przeczytania:

Romans i skandal Marii Skłodowskiej-Curie

Ilustracja tytułowa pochodzi ze strony:

https://pixabay.com/en/doctor-hospital-mask-nurse-1299996/ i jest licencjonowana na podstawie:

CC0 Creative Commons.

Oceń proszę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *